Las, nasza kraina nieskończonej ilości patyków

Las dla Rumby jest źródłem nieskończonej ilości patyków i szyszek 🙂 Dla mnie też lepiej bo nie muszę brać piłki, którą znając szczęście bym gdzieś zgubiła 😀

Niedaleko naszego domu jest duży, głównie liściasty lat, który lubimy przemierzać pieszo lub rowerem. Oczywiście wtedy pies biega luzem, wącha wszystkie krzaczki.. niestety nie udało mi się jej nauczyć szukania grzybów 😀

Wycieczka do lasu jest o tyle wyzwaniem dla każdego psiarza o ile jego pies nie ma tendencji do ucieczek bądź złapania tropu i daniu drapaka w poszukiwaniu zwierzęcia, które owe ślady zostawiło.

Pamiętam, że 2 tygodniu po adopcji Rumby poszliśmy sobie we trójkę do lasu. Puszysty śnieg okrywał całą przestrzeń, łącznie z korzeniami, o które czasami się potknęliśmy 😀 Widzieliśmy wiele śladów leśnych zwierząt. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że Rumba coś wyniucha… Zdążyłam na chwilę odwrócić wzrok a ona już biegła w głąb lasu z nosem nad śniegiem. Wołanie, krzyczenie, podążanie za nią nic nie dało… zniknęła nam z oczu. Po 10 minutach wróciła do nas. Resztę spaceru spędziła idąc na smyczy. To był dla nas sygnał, że czegoś tu brakuje. Brakuje sygnału tzw. awaryjnego przywołania.

Po konsultacji z Radkiem z Szkolenie Psów TeamDog zaczęliśmy wałkować przychodzenie na zawołanie. Imię, „chodź tu”, a nawet zwykły gwizd oraz mnóstwo smaczków i pieszczot sprawiły, że po pewnym czasie Rumba zaczęła się nas bardzo pilnować podczas spacerów, wycieczek rowerowych lub nawet wśród znajomych. Teraz już nie boję się z nią chodzić na spacery nawet w nieznane tereny 🙂

Na koniec zagadka: Gdzie jest pieseł? 🙂

 

 

 

2 komentarze

  1. Odpowiedz

    ojć nie widzę piesełka 🙁

      • Rumba, 24 października 2017, 05:21
      • Autor

      Odpowiedz

      Podpowiem: szukaj pyska 🙂

Dodaj komentarz